Dzień 215 ( OYT ) – Prawdziwy Amazoński dom i ludzie w nim mieszkający

Rano pobudka o 6. Deszcz niedawno przestał padać.

Dżungla amazońska

Na stole leżała już gotowa do jedzenia trzcina cukrowa, którą wczoraj w nocy przeniosłem. Naprawdę była pyszna.
Po 8 wyszliśmy do ciężko dostępnych terenów dżungli amazońskiej. Z każdą minutą zaczynało coraz bardziej padać więc schroniliśmy się w domach w wiosce. Bałem się że jeszcze zachoruje bo i tak coś zaczyna mnie brać od tamtego momentu co zmarzłem w nocy. Osuszyliśmy się i akurat przestało padać. Dostałem gumowce które okazały się dziurawe i wyruszyliśmy z maczetami w dżunglę amazońską. Po drodze minęliśmy strumień z wodospadem. Daleko nie szliśmy bo było bardzo mokro. To było wyjście w dżunglę amazońską które pewnie będę pamiętał do końca życia.
Po obiedzie powrót najpierw do Huamboya i przez Puyo do Quito. Victor został w Puyo na kolejny autobus. Ja pojechałem do Quito i tam przesiadka na kolejny nocny autobus do granicy z Kolumbią – Tulcan.
Jutro może dojadę do Medellin.

Poranny deszcz
Mój lunch
DŻUNGLA AMAZOÑSKA
Ryby pieczone na ogniu
W dżungli amazońskiej
W drodze powrotnej
Strumień w dżungli amazońskiej
W domu amazońskim