Dzień 249 ( OYT ) – Jazda do Grand Canyon

Wszyscy dzisiaj wstali jakoś wcześniej bo po 7.

Ja spakowałem się i czekałem na Mario. Po 10.30 Mario podwiózł mnie na dworzec autobusowy. Stamtąd autobusem
do Flagstaff. Tam szybkie mini zakupy spożywcze i przejście przez miasto do drogi wylotowej na Grand Canyon. Czekałem ponad godzinę aż w końcu starsza Pani mnie podrzuciła jakieś ponad 20 km do miejsca gdzie już praktycznie wszystkie samochody jadą do Grand Canyon. Faktycznie miejsce było dobre bo blisko był zajazd i restauracja. Co ważne miałem także darmowy internet nawet stojąc przy ulicy. Samochodów było wiele ale nikt nie chciał się zatrzymać. Amerykanie boją się zatrzymywać. No przecież to taki cudowny kraj gdzie cały świat podobno chciałby mieszkać i boją się autostopowiczów. Kolejny mit.
Już praktycznie wyobrażałem sobie że spędzę noc w tym zajeździe bo było kilkanaście minut przed zachodem słońca. I nagle cofnął się jeden samochód. Pan powiedział że mieszka w Grand Canyon. Pomyślałem sobie – ja to mam fuksa. I tak udało mi się dotrzeć do Tusyan – to ok. 8 km przed Grand Canyon. Na szczęście stamtąd jeżdżą darmowe autobusy do Grand Canyon. Tam przesiadłem się do kolejnego autobusu który podwiózł mnie blisko mieszkania CS Martina. Na miejscu byłem przed 22. Później pojechaliśmy z Martinem zobaczyć Grand Canyon przy pełni księżyca. Widoki były fantastyczne. Szkoda że zdjęcia nie wychodziły.
Jutro cały dzień w Grand Canyon.